Do ostatniego dnia przed planowanym wyjazdem nie wiedzieliśmy, czy w ogóle dojdzie on do skutku. Niestety, czasy mamy niepewne i reagujące na bieżąco władze poszczególnych krajów wprowadzają pandemiczne zmiany dosłownie z dnia na dzień. Zaostrzone przepisy covidowe mogły z powodzeniem pokrzyżować nam plany wyjazdowe. Dodatkowo na dzień przed wylotem robiliśmy obligatoryjne testy i wystarczyłoby, że jeden z nich wyszedłby pozytywny, a zostalibyśmy w domu.

Niemniej jednak udało się! Splot szczęśliwych zdarzeń spowodował, że po długiej, bo niemal dwudziestogodzinnej podróży dotarliśmy do Nowego Jorku 🥰 kolejny raz nie mogliśmy wyjść z podziwu z Sebastianem, jak nasze dzieci bez marudzenia i niesamowicie podekscytowane przeżyły podróż. Ostatni fragment, czyli przejazd metrem z lotniska i dojście do hotelu był już dla nich wielkim wyzwaniem (sam przejazd kolejką z przesiadką trwał ponad 1h) i widać było ogromne zmęczenie, ale dali dzielnie radę…wszyscy z resztą daliśmy ☺️

W NYC zamierzamy zostać na 3 noce, pokazać chłopcom choć fragmentarycznie najpiękniejsze miejsca Manhattanu i pooddychać atmosferą tego miejsca, która w okresie świątecznym jest wyjątkowa! Sebastian zarezerwował nam hotel w sercu serca, czyli na samym Times Square, w ogromnym hotelu Mariott. Udało się nawet, że dostaliśmy pokój z widokiem na najsłynniejszy plac świata, który podziwialiśmy z zapartym tchem po przyjeździe, pomimo zmęczenia i późnej pory 😃

Dodaj komentarz