Po dwóch wyjątkowych dniach w Nowym Jorku ruszyliśmy na Florydę, czyli do naszej docelowej destynacji. Sama podróż samolotem trwała raptem 3 godziny, ale dojazd do i z lotniska spowodował, ze zrobiła się z tego całodzienna wyprawa. Na szczęście cali i zdrowi późnym popołudniem dotarliśmy do domu mojego brata Piotrka, bratowej Natalii i ich dzieci- Olka i Poli ❤️ co prawda ostatnim razem widzieliśmy się w Polsce w wakacje, więc teoretycznie nie tak dawno, ale radość ze spotkania była przeogromna 😃🥰 dzieci od razu zajęły się swoimi sprawami, a my- dorośli nadrabialiśmy zaległości w gadaniu 😃

Kolejny dzień przywitaliśmy wspólnym śniadankiem przed pracą Piotrka i Natalii i przedszkolem dzieci. Potem my wybraliśmy się na Clearwater Beach przywitać się z morzem i pozwolić dzieciom wyszaleć się w piasku. To jedno z naszych ulubionych miejsc w okolicy Tampy i naturalnym wydało nam się właśnie tam spędzić pierwszą eskapadę. Wyglada na to, że przywieźliśmy ze sobą kilka chłodniejszych dni, ale jak dla nas te około 20 stopni było ciepełkiem 🥰 po powrocie do domu cała nasza rodzinka była już w komplecie z powrotem po dniu pracy i szkoły, zabraliśmy się więc do ogarniania rzeczywistości i przygotowania wigilijnych potraw. Na Wigilię jedziemy do znajomych i każdy przynosi uzgodnione wcześniej i rozdzielone dania. Nam w udziale przypadł kompot, panierowana runa, pierogi pieczone z kapistą i grzybami oraz śledź po kaszubsku 😋 większą cześć Natalia przygotowała wcześniej, a na wieczór zostało zrobienie pierogów i dokończenie reszty dań. To dopiero drugi nasz dzień tutaj, a już czuję, że odpoczywam i bardzo się cieszę, że udało nam się urzeczywistnić ten wyjazd…choć przez to, że do ostatniego dnia przed wylotem nie mieliśmy pewności, czy polecimy, nadal wszystko to wydaje się tak piękne, że aż nierealne 🙃❤️🥰

Dodaj komentarz