Drugi Dzień Świąt w naszym wydaniu również nie był zupełnie typowo polski. Po porannej wyprawie do kościoła pojechaliśmy do Downtown w Tampa na spacery brzegiem rzeki, coś drobnego do zjedzenia w modnym miejscu w stylu naszej Hali Koszyki i żeby chłopcy i Pola mogli pobawić się trochę na placu zabaw. Ponieważ wiele osób miało wtedy wolne, a pogoda była bajeczna, to było wszędzie tłoczno, gwarno i przez to też niezwykle klimatycznie. Po milo spędzonym czasie rodzinnym rozdzieliliśmy się z Natalką, Piotrkiem i dziećmi i wybraliśmy się ze znajomymi na wieczorną przechadzkę po St. Pete. Pięknie ozdobione i tętniące życiem miasto było urocze po zmroku. Ciekawe, że mają tam nawet lodowisko, choć temperatura powietrza w ciągu dnia przekracza 25 stopni Celsjusza 🙃 to był dla nas piękny i dobry dzień ❤️ bardzo intensywny i pełen wrażeń
Myślałam sobie tez dziś o tym, że chociaż nie jestem tu pierwszy raz na Boże Narodzenie, to jednak ciągle mój mózg odbiera widok palmy przy choince i temperaturę jak u nas w lecie jako pewien dysonans 🙃
Dziś z kolei udało nam się w końcu dotrzeć na lotnisko w Clearwater, gdzie ostatnim razem Sebastian wylatał mnóstwo godzin, a ja tez troszkę 🙂 miło tam było wrócić nawet na chwilę i tylko jako odwiedzający, a nie latający ☺️ natomiast z lotniska mieliśmy już tylko rzut beretem na plażę w Clearwater i stwierdziliśmy, że trzeba to wykorzystać 😃 pogoda piękna, piasek biały, drobniusieńki i miękki…aż się prosił, żeby trochę na nim poleżeć i ulepić jakieś budowle 🥰 po całym dniu wróciliśmy do domu i wspólnie z naszą kochaną rodzinką, która była już w komplecie w domu, zjedliśmy kolację i spędziliśmy trochę czasu razem ❤️😍❤️























